Blog
Trening

Twoja gra stoi w miejscu? 🙂

Nie ma nic bardziej frustrującego niż ciężko trenować i nie widzieć efektów.

Mam dla Ciebie złą i dobrą wiadomość.

Zła wiadomość:
To, w co do tej pory wierzyłeś na temat treningu tenisa, może być błędne.

Dobra wiadomość:
Problem najprawdopodobniej nie leży w Twoich naturalnych ograniczeniach, ale w tym, jak trenujesz (więcej o tym tutaj)

Jeśli większość Twoich treningów polega na pozostawaniu w pełnym komforcie
na spokojnych, miłych wymianach środkiem kortu z partnerem treningowym,
na godzinach „odbijania piłki tam i z powrotem”
a potem dziwisz się, co dzieje się, gdy zaczyna się mecz lub turniej…
to ten tekst jest dla Ciebie.

To najczęstszy problem, jaki widzę u graczy klubowych i rekreacyjnych, a ostatnio nawet u zawodników:
założenie, że jeśli po prostu jakoś będziesz dalej trenować, to jakoś — nie wiadomo jak, ale jakoś — będziesz coraz lepszy.

Bezmyślne powtarzanie do niczego nie prowadzi. Praktyka czyni mistrza — ale tylko wtedy, gdy jest to właściwa praktyka.
Trening jest jak szkło powiększające.
Czas przyjrzeć się strukturze Twojego treningu.

Zasada 10 000 godzin to mit

Jeśli nie żyłeś pod kamieniem przez ostatnie 10 lat, na pewno słyszałeś o zasadzie „10 000 godzin”, spopularyzowanej przez Malcolma Gladwella w bestsellerze Poza schematem (Outliers).

Zasada ta, powtarzana niczym „odgrzewany kotlet”, mówi, że mistrzostwo w większości umiejętności można osiągnąć poprzez około 10 000 godzin praktyki.
W oczach wielu oznacza to, że osoby na poziomie eksperckim po prostu wkładają więcej wysiłku niż osoby słabsze.

Niestety ta koncepcja jest w dużej mierze błędna, a Gladwell źle zrozumiał badania, na które się powoływał. Potwierdza to sam autor tych badań — Anders Ericsson.

W książce Droga na szczyt. Jak ćwiczyć, aby osiągnąć biegłość w dowolnej dziedzinie Ericsson opisuje różnicę między:

  • tym, co nazywa „naiwną praktyką”,
  • praktyką intencjonalną (deliberate practice).

Samo granie większej liczby meczów albo odbijanie większej liczby piłek nie zaprowadzi Cię na wyższy poziom.
Ericsson nazywa takie podejście „naiwną praktyką” — czyli przekonaniem, że robienie czegoś więcej automatycznie prowadzi do poprawy.

W praktyce samo granie meczów bywa wręcz kontrproduktywne. Sam wysiłek nie jest gwarantem sukcesu.

Co gracz klubowy utrwala, grając pięć meczów tygodniowo bez żadnego konstruktywnego treningu?Swoje ograniczenia.

  • Utrwala nawyk grania drugiego serwisu 110 km/h, licząc, że przeciwnik zmarnuje okazję.
  • Trenuje mózg, by zawsze grać slajsa z backhandu, mimo że nie każda sytuacja tego wymaga.
  • Utrwala zachowawczą grę i lęk przed pójściem na woleja, wynikający ze słabej gry przy siatce.
AP Photo/Michael Noble

3 czerwone flagi naiwnego treningu

Po czym poznać, że trenujesz suboptymalnie?
Poniżej trzy czerwone flagi świadczące o tym, że wpadłeś w sidła naiwnego treningu.

1. Brak informacji zwrotnej

Wielu graczy po prostu odbija piłki bez żadnego feedbacku. Niezależnie od tego, czy pochodzi on od trenera, z nagrania wideo czy z autoanalizy — regularna informacja zwrotna jest niezbędna do identyfikowania słabości.

Błędne przekonanie:
„Wystarczy, że będę grał więcej. Nie potrzebuję trenera.”

2. Brak jasno określonych celów

Bezmyślne odbijanie i trenowanie z przekonaniem, że „jakoś to będzie lepiej”, to życie w sferze fantazji.
Bez konkretnych założeń do poprawy (np. 70% pierwszego serwisu, regularne trafianie w strefę, określona rotacja czy tempo) bardzo łatwo utknąć w miejscu.

Błędne przekonanie:
„Chcę być lepszy i pokonać Krzysia, więc będę grał 3 godziny, a on tylko 2 — na pewno wkrótce go ogram.”

3. Powtarzanie bez celu


Celem treningu jest poprawa. Bezintencjonalne uderzenie 100 forhendów nie ma sensu, jeśli nie skupiasz się na poprawie konkretnego elementu techniki lub podejmowania decyzji.

Błędne przekonanie:
„Muszę poprawić forehand, więc będę walił setki piłek dziennie.”

Podsumowanie

Pierwsze prawo sukcesu brzmi:
jeśli coś szkodzi — przestań to robić.

Mam nadzieję, że z tego wpisu jasno wybrzmiewa, że bezmyślne odbijanie piłek utrzymuje Cię na tym samym poziomie — nie poprawia gry.
To naiwna praktyka i najwyższy czas przestać wierzyć, że zaprowadzi Cię ona na „wyższy poziom”.

Jeśli utknąłeś w miejscu od jakiegoś czasu, poważnie rozważ, że problem może dotyczyć sposobu, w jaki trenujesz. Jak ćwiczyć mądrzej? O tym w kolejnym wpisie (link) 🙂