Blog
Kontrola emocji

Czy masz swoją ulubioną porażkę? 🙂

Często podczas swoich zajęć zadaję tenisistom jedno, pozornie dziwne pytanie:
jaka jest Twoja ulubiona porażka?

I bardzo często widzę to samo – zdziwienie.
Bo przecież te doświadczenia z natury są negatywne. Jak więc można je lubić?

A jednak…

W swojej pracy nie spotkałem jeszcze nikogo, kto nigdy nie przegrał na korcie. Mówi się, że niepowodzenia podcinają skrzydła. Ale czy naprawdę musi tak być?

Dobrze „przepracowana” przegrana może mieć niezwykle rozwojowy charakter.
Dlatego zapraszam Cię do spojrzenia na porażkę z trochę innej perspektywy.

Na igrzyska w 2016 roku Novak Djokovic wszedł z ogromnym ciężarem oczekiwań. To go przerosło – nie był wtedy gotowy, żeby unieść taką presję. Po tym turnieju postanowił jednak wyciągnąć wnioski i zrobić wszystko, aby taka sytuacja się nie powtórzyła.
Photo: Getty Images

Tenis – sport przegranych

Spójrzmy na realia.

W drabince głównej turnieju wielkoszlemowego gra 128 zawodników. Po ostatnim meczu tylko jeden zostaje zwycięzcą.

Czy to oznacza, że pozostałych 127 poniosło porażkę?

To duże uproszczenie. I jednocześnie sposób myślenia, który może budować fałszywy obraz rzeczywistości oraz potęgować trudne emocje.

Warto normalizować tenisowy świat i pokazywać, że składa się on zarówno z sukcesów, jak i porażek – a te drugie pojawiają się zdecydowanie częściej.

Dlatego po przegranej:

  • masz prawo do złości,
  • masz prawo do smutku,
  • masz prawo do frustracji,
  • masz prawo do zwątpienia.

To naturalna część tej drogi.

Prawdziwa praca psychologiczna polega na tym, aby ten stan akceptować, a następnie nazywać, regulować i wyrażać go w konstruktywny sposób.

Nie bez przyczyny na tenisa mówi się „sport przegranych”. 🙂

„Jako tenisista musisz przyzwyczaić się do tego, że częściej przegrywasz, niż wygrywasz. Sezony, w których wygrywasz ponad połowę turniejów, to rzadkość. W większości przypadków wracasz z turniejów jako przegrany.” ~Novak Djoković
Mike Hewitt/Getty Images

3 sposoby, które pomagają oswoić porażkę

1. Przeformułuj słowo „porażka”.

Słowa mają ogromne znaczenie.

Aby lepiej radzić sobie z przegraną, warto spróbować przeformułować samo pojęcie „porażki”. Może zamiast tego powiedzieć:

  • przegrana,
  • lekcja,
  • doświadczenie?

To nie jest zakłamywanie rzeczywistości. To nadanie jej nowej perspektywy.

Bo język, którego używasz, wpływa na to jak postrzegasz sytuację, jak reagujesz i jakie wnioski wyciągasz.

Taka prosta zmiana pomaga zachować szerszą perspektywę i lepiej zarządzać emocjami. 🙂

Wniosek:

Zmiana sposobu, w jaki nazywasz porażkę, zmienia sposób, w jaki ją przeżywasz. Traktując ją jako doświadczenie lub lekcję, łatwiej zachować perspektywę, opanować emocje i wyciągnąć wartościowe wnioski.

Novak Djokovic ma skuteczność 63% w finałach wielkoszlemowych, choć opinia publiczna skupia się głównie na jego 24 tytułach. Sam podkreśla, że to właśnie porażki – w tym 14 przegranych finałów – odegrały kluczową rolę w jego rozwoju. Przyznaje też, że presja niejednokrotnie odbierała mu skuteczność w najważniejszych momentach. To jednak właśnie te doświadczenia stały się dla niego najcenniejszymi lekcjami.
Photo: Puntodebreak

2. Popełniaj błędy, ale ich nie powielaj.

Mówi się, że nic tak nie prowadzi do wygranej jak porażka. I jest w tym sporo prawdy.

Ale tylko pod jednym warunkiem – że wyciągasz z niej wnioski.

Sama porażka niczego nie zmienia. Dopiero jej analiza staje się paliwem dla rozwoju.

Jeżeli z przegranej nauczysz się więcej niż Twój przeciwnik ze zwycięstwa – to właśnie Ty robisz większy krok do przodu.

Dlatego po meczu, zamiast samokrytyki w stylu:
„jestem słaby”, „do niczego się nie nadaję”
— zatrzymaj się i zadaj sobie trzy konkretne pytania:

  • Co zrobiłem naprawdę dobrze? (minimum 3 rzeczy)
  • Czego nauczył mnie ten mecz? (konkretna lekcja)
  • Na czym skupię się następnym razem? (plan działania, nie narzekanie)

To właśnie robią najlepsi. Trenują, testują, analizują i wprowadzają korekty. 🙂

Wniosek:

Prawdziwi mistrzowie nie eliminują błędów — uczą się z nich. Kluczem do progresu jest rozumienie przyczyn porażek i konsekwentne unikanie powtarzania tych samych schematów.

Novak Djokovic w rozmowie z Andy Murray’em przyznał, że są dwa mecze, które najchętniej rozegrałby ponownie. Oba dotyczyły finałów przeciwko Stan Wawrince – w 2015 i 2016 roku. Najbardziej go boli, że, oba spotkania przegrał w bardzo podobny sposób: prowadził 1:0 w setach, by ostatecznie przegrać 1:3.
Photo: AFP

3. Zmień definicję sukcesu i porażki.

Jak pisał Rudyard Kipling:
„Jeżeli wygraną i przegraną jednakowo traktujesz – oba te złudzenia…”

Współczesny świat często utożsamia sukces wyłącznie z wynikiem.
Ale czy to jedyne możliwe podejście?

Mnie osobiście bliższa jest perspektywa oparta na postawie.

W tym ujęciu:

  • sukces to zaangażowanie, rozwój i działanie,
  • porażka to rezygnacja i brak kolejnej próby.

Dlatego dla osoby zaangażowanej słowo „porażka” właściwie przestaje istnieć.

Ten, kto się nie poddaje, nigdy nie przegrywa.
Bo albo wygrywa… albo się uczy. 🙂

Wniosek:

Tenisiści, którzy boją się przegrywać, w rzeczywistości unikają rozwoju. A bez rozwoju nie ma sukcesu. Mistrzowie nie boją się porażek – choć bardzo ich nie lubią.

Ulubiony cytat Novaka: „Dla osoby zaangażowanej nie ma czegoś takiego jak klęska”.
AP Photo: Louise Delmotte

Podsumowanie

Na koniec zostawię Cię z jednym pytaniem:

Czy Twoja ostatnia porażka była końcem… czy początkiem?

To, co robisz po przegranej, ma większe znaczenie niż sam wynik.

Możesz się zatrzymać.
Albo zrobić krok do przodu.

Jak pokazuje historia Novak Djokovicia, mistrzostwo nie polega na unikaniu porażek, ale na wyciąganiu z nich wniosków.

Życzę Ci zatem… (nie)powodzenia.