Blog
Pewność siebie

Pamiętasz taki stary film „Za wszelką cenę”? 🙂

Co trener boksu nieustannie powtarzał zawodniczce, z którą pracował? „Nie opuszczaj gardy”, „Nie zakładaj, że wszystko pójdzie zgodnie z planem”, „Zawsze chroń siebie.” Ten trener nie był czarnowidzem. On po prostu doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w boksie nie ma twardych głów, są tylko źle trafieni. Jednym słowem zabezpieczał swoją zawodniczkę przed tym, co może pójść źle. 

Powstało nawet Prawo Murhpy’ego, które zakłada: „Wszystko, co może pójść nie tak, pójdzie nie tak. Najgorsza ze wszystkich rzeczy, które mogą się popsuć, popsuje się w momencie najgorszym z możliwych i będzie najbardziej kosztowna”. Znasz to z tenisowego podwórka? Ile razy miałeś tak, że zakładałeś, że wszystko pójdzie jak z płatka, a rzeczywistość szybko wyprowadziła cię z błędu?

Zanim przejdziemy w swoich rozważaniach dalej, to najpierw wykonaj ćwiczenie „kruszenie” (Dobrołowicz, 1995). Zastanów się w jaki sposób możesz zawalić nachodzący turniej? Jak możesz swoim myśleniem i działaniem pogorszyć sytuację? Co najgorszego może się wydarzyć? Brzmi nieintuicyjnie? O to chodzi.

Przed meczem

  • Wyjeżdżasz na mecz i pojawia się gigantyczny korek.
  • Wylosowałeś przeciwnika, z którym jeszcze nie wygrałeś
  • Znajomy ci mówi, „tylko znowu nie przegraj”
  • Mecz jest przekładany ze względu na obfite opady
  • Pojawienie się niepożądanej osoby na meczu
  • Obawa przed przegraniem z przeciwnikiem, z którym do tej pory wygrywałeś
  • Słaba gra w czasie rozgrzewki

Podczas meczu

  • Sędzia podejmuje „niesłuszne” decyzje
  • Trudne warunki atmosferyczne
  • Zaczynasz mecz od straty dwóch przełamań i jest 4:0
  • Przegrywasz seta 6:0
  • Przerywanie meczu przez opady
  • Prowokacja przeciwnika
  • Nierówny kort

W czasie przerwy miedzysetowej

  • Wygrałeś pierwszego seta i przeciwnik idzie na dłuższą przerwę toaletową
  • Przegrałeś pierwszego seta
  • Przeciwnik bierze przerwę medyczną

Po meczu

  • Wygranie meczu po słabej grze
  • Przegranie meczu po dobrej grze
  • Przeciwnik nie podaje ci ręki po zakończeniu meczu
  • Hejt w mediach społecznościowych

Mądry Polak przed szkodą?

Na pewno słyszałeś, że jest takie powiedzenie „mądry Polak po szkodzie”, które ma wyrażać charakterystyczną dla naszego społeczeństwa cechę, że nie przewidujemy negatywnych skutków czegoś, ani im nie zapobiegamy. Czemu trzeba czekać na kryzys? Czy nie lepiej spodziewać się, że coś może pójść źle? Z doświadczenia pewnie wiesz, że na korcie zawsze będą turbulencje.

Jeżeli uważasz, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, to prawdopodobnie tak się nie stanie. Przygotuj się na najgorsze i dąż do tego, by unikać, czego nie chcesz, zamiast prosto dążyć do tego, na czym Ci zależy. Jeżeli istnieje jakiś najczarniejszy scenariusz związany z tym, do czego dążysz, to istnieje duże ryzyko, że znajdziesz się w tym tymże scenariuszu. Oczywiście, może ci się udać, ale w dłuższej perspektywie nie warto liczą na łut szczęścia. Jak to powiedział Boris Becker „To nie jest kwestia CZY takowe się pojawią, ale KIEDY…”.

Jeśli wdrożysz to ćwiczenie, to rozwiniesz się mentalnie

Jeden z najbardziej współczesnych psychologów zajmujących się problematyką samokontroli i samoregulacji jest Peter Gollwitzer. Stworzył on koncepcję tak zwanych implementacji intencji (Gollwitzer, 1999), które różnią się od „zwykłych” intencji tym, że zamiast pełnić rolę myślenia życzeniowego, wskazują na konkretne okoliczności, w jakich realizowane będzie działanie.

Czym dokładnie są intencje implementacyjne? Są to plany działania wrażone najbardziej konkretnie jak się da, sformułowane zazwyczaj w formie implikacji: „jeśli pojawi się sytuacja X, to ja zrobię Y”. Co ciekawe współczesne badania potwierdziły przydatność planów „jeślito…” we wspieraniu zawodników w podejmowaniu pożądanych decyzji autoregulacyjnych. Achtzigner, Gollwitzer i Sheeran (2008) wykazali, że tenisiści wykorzystujący takie plany zgłaszali niższy poziom lęku– stanu i poprawiali wykonanie. Tworzenie planów awaryjnych przybierających formę planowania na wypadek sytuacji kryzysowej, może być bardzo ważną częścią przygotowań przed nadchodzącym turniejem.

Przykład zastosowania w praktyce

Teraz wrócimy do ćwiczenia z początku wpisu. W pierwszej części zdania wypisujesz wspomniane sytuacje kryzysowe Jeśli…, a w drugiej części sposób reakcji to….

Przed meczem

Jeśli  wylosuję przeciwnika z którym jeszcze nie wygrałem, to  idę to trenera, pytam o taktykę na mecz oraz mówię sobie, że „tym razem mi się uda, bo każdy mecz jest inny”.

 

Jeśli  mecz jest przekładany ze względu na obfite opady, to…

Podczas meczu

Jeśli  sędzia podejmuje „niesłuszne” decyzje, to  informuję sędziego o każdej jego pomyłce pokazując ślady oraz mówię do siebie: „Nie mam nad tym kontroli”

 

Jeśli  panują trudne warunki atmosferyczne, to….

W czasie przerwy miedzysetowej

Jeśli  łatwo wygram pierwszego seta i przeciwnik idzie na dłuższą przerwę toaletową, to  przypominam sobie założenia meczowe oraz się pobudzam pracą nóg i mówię do siebie: „robota nie jest skończona, graj swoje”.

 

Jeśli przegram pierwszego seta, to…

Po meczu

Jeśli  wygram mecz po słabej grze, to  mówię do siebie, że „w tenisie nie ma punktów za styl” oraz pójdę do trenera na analizę.

Jeśli przeciwnik nie poda mi ręki po zakończeniu meczu, to…

Podsumowanie

W tenisie każdy ma plan, dopóki piłka nie odbije się tak, jak trzeba. Chodzi o to, żeby nie walczyć z przewidywalnością, ale ją zakładać. Czemu to działa? Tenisowe realia są takie, że rzadko wzrastasz do poziomu oczekiwań, ale często spadasz do poziomu swojego przygotowania. A dobre przygotowanie to wczesne i uwzględniajace sytuacje kryzysowe, a nie żaden hurraoptymizm.

Zamiast zakładać, że wszystko potoczy się idealnie, to trenuj reakcję na to, że nie będzie idealnie. Planuj na wypadek najgorszego scenariusza, by jak najlepiej poradzić sobie w tej sytuacji. Zatem przed kolejnym meczem postaraj się przewidzieć kryzysowe sytuacji i przygotuj jak najdokładniejsze scenariusze reakcji. Następnie gdy trudność nastąpi, skup uwagę na rutynowych sposobach radzenia sobie w konkretnych sytuacjach.

Mistrzostwo to nie perfekcja, ale gotowość na nieperfekcję. 🙂